Bernard uradowany podziękował za zaufanie i za wyjaśnienie Luderowi, który, w tej chwili posłyszawszy nadchodzącego kompana, zaraz zmienił ton i odprawił go mruczeniem groźnym.

Znowu więc Bernard, pokrzepiony, rozpoczął swą niewidzialną pracę.

Lecz tak jego, jak Mistrza, zabiegi dla pohamowania rozprzężenia były prawie bezskutecznymi; kilku ich było dobrej wiary i woli przeciwko zastępowi całemu Krzyżaków, których życie, samo wojenne rzemiosło, nieustanna potrzeba zawojowywania i przywłaszczania sobie coraz więcej krajów, aby zyskać trwałe granice i bezpieczeństwo, nauczyły przewrotności, fałszu, okrucieństwa w polityce; a polityka, jak zawsze, odbiła się potem w obyczajach. Zgwałcenie prawa moralnego w jednej sferze sprowadza lekceważenie jego w innych. Zdradzano umowy, łamano traktaty, szydzono ze słów i obietnic danych Polsce, Litwie, pomorskim panom — mianoż95 potem szanować regułę zakonną i prawa mniejszego znaczenia?

Zakon, szpitalnym uczyniony, to jest miłosiernym, mógł się utrzymać; stawszy się zaborczym w imię Chrystusa, kłam zadawał nauce tego, którego wyznawał.

Zaród więc rozprzężenia tkwił już w samej naturze jego potwornej.

Brat Bernard, po sprawozdaniu niedorzecznym Szwentasa, parę razy jeszcze coś z niego dobyć próbował, wreszcie, uznawszy go głupim i niezdolnym — nie myślał już o nim.

Jerzy zawsze wydawał mu się narzędziem, które na korzyść Zakonu dawało się wyzyskać. Jak? tego sam jeszcze jasno nie wiedział.

Chrześcijanin, wychowany w wierze, w której się gorliwym być zdawał, mógł, nawet na swobodę puszczony, zanieść jako apostoł chrześcijaństwo na Litwę. Zamiast krwawego podboju, z jego pomocą Zakon mógł sobie pozyskać zwolenników i sprzymierzeńców. To apostołowanie wydawało się Bernardowi najzdrowszą i najlepszą polityką, chociaż ona wcale ogólnym pojęciom Krzyżaków i ich obyczajom nie odpowiadała.

Lecz cóż ważył na tej próbie? Bernard, rozmyślając, w końcu sam jednak miał wątpliwość: czy Jerzy, wypuszczony na swobodę, nie uległby wpływowi rodzinnego otoczenia i czy by Zakonu nie zdradził?? Wychowany tu, w wiele spraw samym patrzeniem na nie wtajemniczony, mógł być niebezpiecznym i szkodliwym...

Wahał się więc Krzyżak i po rozwadze postanowił dłużej jeszcze Jerzego przygotowywać, a nade wszystko właściwym postępowaniem wpoić mu miłość Zakonu.