— Lubi wspaniałość?

Lassy potrząsła głową.

— Nie można tego wiedzieć co ona lubi, co się jej podoba a co nie. Raz przepada za czemś, potem gotowa za okno wyrzucić...

— Artystka! wzdychając rzekł książę; a czy i po dniu taka piękna?

— Po dniu świeższą i jeszcze może piękniejszą się wydaje dla tych, co tego rodzaju piękności lubią.

Stary książę przejrzał się w lustrze i rzekł z westchnieniem:

— Ja wszelkiego rodzaju piękności lubię, orjentalne, południowe, północne, byle były oryginalne...

— Więc jakże myślisz moja Lassy, będzie co z tego? nie?

— Z czego mości książę?

— Z bliższej z tą czarodziejką znajomości, tłómaczył książę; bo widzisz asindźka, całe miasto goreje ciekawością i zapałem dla niej, a jabym chciał innych wyprzedzić — i — popisać się.