— Nie — ale był arjaninem.

— A pfe! pfe! zawołał książę, jakże można być takim kacerzem?... Czy i pani jesteś... arjanka?

— Niech mnie Bóg zachowa!

— Tandem cóż tedy?

— Chciałabym na dobra wyrobić sobie kaduka...

— A! więc miał dobra? rzekł książę, a duże?

— Nie tak bardzo...

— To trudna rzecz, dodał gospodarz; a ja na interesach się nie rozumiem... Ale ja pani poradzę... jedź jejmość do księdza biskupa Mło... on ładne starościny bardzo lubi — ja — nie.

Zgorszona tą mową pani Dobkowa, zarumieniła się...

— Ale, mości książę! zawołała, ja nie znam księdza biskupa...