— Trzymam się.

Stali tak wśród sali, książę nawet siedzieć nie prosił.

— Czemże służyć mogę? spytał po chwili.

— Mam tu interesa z powodu męża...

— A cóż się z mężem stało?

— Uszedł z więzienia...

— Zabił kogo?

— Nie — ale był arjaninem.

— A pfe! pfe! zawołał książę, jakże można być takim kacerzem?... Czy i pani jesteś... arjanka?

— Niech mnie Bóg zachowa!