— Tyś to też mój skarb jedyny. —

— No, więc cicho babciu.

Jan się uśmiechnął tylko.

— A panu, życzę, dodała figlarnie Julja, sprobować szczęścia u podkomorzynej. Panna Matylda będzie miała jeden miljon na banku, Siwicze, Romejki, Bityn, Hlasne, Zawojówkę i Mateczne. — Nie licząc tego, co ma z siebie.

— To jest — kaszlu — dodał Jan.

Oboje rozśmieli się serdecznie.

— A co ja, to powiadam, że wyśmienicie być ubogim, zawołała Julja. Naprzód, choć to wszyscy wiedzą, ubóstwo jest próbą naszych przyjaciół, jest odstręczeniem natrętów, jest naszej wartości wewnętrznej próbą także najlepszą. Tysiące nieocenionych korzyści —

Marja nadeszła, a że starościna długo z gośćmi siedzieć nie była przywykła, panny i Jan wyszli do salonu.

Długo tu długo siedzieli, rozmawiali, grali i bawili się nawet trochę po dziecinnemu. Zakochani lubią być dziećmi.

Marja wcale nie była na zawadzie — ona po większej części jak konieczny tylko świadek siedziała w kątku z myślami swemi.