Jan upadł na krzesło. — Rok cały! powtarzał.
— Rok, ale na ten rok daję ci pokarm Janie, odpowiedziała śmiało Julja. — Jeśli jedno uczucie, jedna myśl cię wyżywi — wrócisz i —
— I pozwolisz mi naówczas?
— Naówczas zobaczę.
— Juljo — na cóż mi powiedziałaś to zwodnicze słowo — kocham!
— Ja tak kocham!
— Każesz, będę posłuszuy, ale co wycierpię. —
— Wszystko się płaci cierpieniom — a jaż cierpieć nie będę?
— Niepojęta!
— Niecierpliwy!