— Nie byłeś pan chory? jesteś tak zmieniony?
— Nie byłem, lecz będę — czuję to. —
— Cóż to panu?
— Potrzebaż mówić!
Marja udała, że niezrozumiała...
— Jakąż pan miałeś podróż? spytała odwracając rozmowę. —
— Podróż? ja żadnej nieodbyłem podróży?
— Gdzieżeś pan był?
— Daruje mi pani — dostałem zawrotu głowy, jestem jak nieprzytomny, muszę wyjść się ochłodzić.
Jakoż porwał się z kszesła, a Julja, która widziała wszystko, tak zręcznie wstała z kanapy i podeszła ku drzwiom, że go schwyciła na drodze.