— Nie bardzo.

— Przecież? wszystkich nas to zastanawia, że pan jeden nieznajomy nam jesteś? Zapewne gościem tylko w naszych stronach.

— Jestem tutejszy rodem, ale gościem w istocie.

— Godzi się pana spytać? — niedkokończyła.

— Przepraszam panią, rzekł śmiejąc się młody człowiek — wiem jaki urok nadaje każdemu otaczająca go tajemnica i niechcę właśnie stracić jedynej rzeczy, którą się tutaj odznaczam.

— I pan sądzisz, że się nie dowiemy o nim?

— Jestem tego pewny. —

— Wyzywasz mnie pan? spytała podkomorzyna.

— Jeśli to pani może zrobić przyjemność.

— Przyjemność? — nie — wolałabym wiedzieć od razu, kto pan jesteś — ale jak skoro się temu opierasz, dowiem się przecie z kąd inąd.