— To jest nasz, mój i Marji.

— O! ja się do niego nieprzyznaję — przerwała Marja cała w płomieniach.

— Kiedy mi nie wolno powiedzieć mój, muszę mówić nasz.

— I cóż ten twój nieznajomy.

— Wiem kto jest.

— Pewnie coś nie ciekawego.

— Wszakto babciu droga, syn tego starego Darskiego z Jarowiny, o którym tyś mi sama rozpowiadała.

— Syn Darskiego? niewiedziałam, że miał syna.

— Nie mieszkał tutaj, siedzi gdzieś w Litwie, przyjechał tylko do ojca, — Otóż kochana babciu, (szturmem dobywając twierdzy dodała Julja) dał mi słowo, że u nas będzie. Chodzi tylko o to, kto go wprowadzi, bo nikogo znajomego niema.

Staruszka zamyśliła się i widać było, że niecałkiem była rada zaprosinom wnuczki.