I zniżając głos dodała:
— Widziałaś go ledwie kilka razy, po chwilce, nieznasz, niewiesz — to dzieciństwo. —
— Tak to dzieciństwo — sprubujże babunia, pisz niech tu więcej niebywa, zobaczysz. —
Starościna spojrzała na wnuczkę —
— Doprawdy?
— Sprubuj — cóż szkodzi sprubować? śmiejąc się boleśnie dodała wnuczka. —
Ale staruszka siły sprubować nie miała...
Stary znów siedział na kamieniu pod krzyżem, gdy Jan nadspodziewanie prędko z Dąbrowej powrócił. — Spytał go o przyczynę powrotu i syn nic nie zataił, powtórzył nawet całą swoją rozmowę z prezesem.
Darski uśmiechał się z politowaniem. —
— Długa, rzekł, pamięć, długa nienawiść, niech mu ją Bóg przebaczy, jak ja mu ją daruję. Zawsze był takim, życie całe, gwałtownym do szału, namiętnym do zapomnienia się. I wiek go widać nie zmienił. —