Natomiast nie dawała mu spokoju troska o dalszy los biednej kobiety. Wyjaśnił panu Foggowi, że w razie gdyby pani Aouda pozostała w Indiach, na pewno wpadnie ponownie w ręce swych katów. Fanatycy ci, rozproszeni po całym półwyspie, pomimo przeszkód ze strony policji, znajdą sposób schwytania swej ofiary, czy to w Madrassie, czy w Bombaju, czy też w Kalkucie. Na poparcie swoich słów przytoczył podobny wypadek, który się niedawno wydarzył. Według niego młoda kobieta tylko wtedy będzie pewna swego życia, gdy opuści Indie.

Pan Fogg odpowiedział, że weźmie to pod uwagę i się zastanowi.

O dziesiątej przewodnik powiadomił, że dotarli do stacji Allahabad, gdzie przerwana trasa kolei żelaznej rozpoczynała się na nowo. Stąd w przeciągu doby można było przebyć odległość z Allahabadu do Kalkuty.

Pan Fogg mógł więc na czas dotrzeć się na statek, wypływający nazajutrz, to jest 25 października, do Hongkongu. Młodą kobietę złożono w jednym z pokoi na stacji.

Obieżyświata wysłano na zakupy niektórych potrzebnych dla niej rzeczy, jak suknia, szal, futro itd.

Allahabad, czyli miasto Boga, jest jednym z najbardziej czczonych miejsc w Indiach, gdyż leży w miejscu, w którym dwie święte rzeki, Ganges i Jumma48 zlewają się w jedną. Tutaj też ze wszystkich krańców półwyspu ściągają pielgrzymi. Wiadomo, że według legendy Ramajany49 Ganges ma swoje źródła w niebie, skąd z łaski Brahmy50 wylewa się na ziemię.

Robiąc zakupy, Obieżyświat rozglądał się po mieście niegdyś strzeżonym przez piękną fortecę, zamienioną obecnie na więzienie. W tej części miasta, dawniej tak ożywionej, nie ma teraz ani handlu, ani przemysłu.

Obieżyświat na próżno szukał magazynu mód. Znalazł tylko starego handlarza Żyda, u którego kupił suknię w szkocką kratę i szeroki, podbity futrem płaszcz. Z tryumfalną miną powrócił do swych towarzyszy. Pani Aouda stopniowo wracała do przytomności.

Odurzenie, w jakiem się znajdowała, powoli ustępowało; piękne oczy nabierały wyrazu i słodyczy, cechującej hinduskie kobiety. Wdowa po radży z Bundelkundu była piękną kobietą w całym znaczeniu tego słowa, a staranne wychowanie, które odebrała, czyniło ją podobną do angielskiej lady.

Tymczasem pociąg miał już opuścić stację Allahabad i pan Fogg zapłacił przewodnikowi, co mu się należało, ani grosza więcej. Bardzo to zdziwiło Obieżyświata, który wiedział, ile pan jego zawdzięczał przewodnikowi. W samej rzeczy, Pars narażał swoje życie, gdyż gdyby dowiedziano się o tym, że brał udział w porwaniu, nie uniknąłby zemsty Hindusów.