Pozostała kwestia Kiuniego. Co zrobić ze słoniem tak drogo kupionym?

Pan Fogg widocznie postanowił coś w tym względzie, gdyż zwrócił się do przewodnika.

— Parsie — rzekł — służyłeś mi sumiennie i byłeś mi oddany. Zapłaciłem ci za twe usługi, ale nie za twe poświęcenie. Chcesz słonia? To bierz go!

Oczy przewodnika zabłysły radością.

— Ależ wasza wielmożność oddaje mi majątek! — wykrzyknął.

— Bierz tylko, ja i tak zostaję twym dłużnikiem.

— To mi się podoba! — wykrzyknął Obieżyświat. — Weź, przyjacielu. Kiuni jest poczciwym i mężnym zwierzęciem.

Potem zbliżył się do słonia i dając mu parę kawałków cukru, rzekł:

— Bierz, Kiuni, bierz, bierz!

Słoń mruknął z zadowoleniem i schwyciwszy Obieżyświata w pasie trąbą, podniósł go na wysokość swej głowy. Obieżyświat nie zląkł się ani trochę; pogłaskał zwierzę, które delikatnie postawiło go na ziemi.