— Tak, pijmy!
Obieżyświat coraz bardziej się upijał. Fix, chcąc go do reszty obezwładnić, wziął jedną z leżących na stole fajek z opium i wsunął mu ją do ręki. Obieżyświat, zaciągnąwszy się kilka razy, rozciągnął się jak długi, z głową ociężałą pod wpływem narkotyku.
— Doskonale — rzekł Fix, widząc nieprzytomnego Obieżyświata. — Pan Fogg nie zostanie uprzedzony o chwili odjazdu „Carnatica”, a gdy pomimo to opuści Hongkong, to przynajmniej bez tego przeklętego Francuza.
Zapłaciwszy, ile należało, agent wyszedł z szynku.
Rozdział XX. Pan Fix nawiązuje stosunki z panem Foggiem
Podczas tej sceny, mogącej mieć poważne następstwa dla pana Fogga, ten ostatni przechadzał się z panią Aoudą po ulicach miasta. Z chwilą, w której pani Aouda przyjęła jego opiekę i zgodziła się pojechać do Europy, czuł się w obowiązku myśleć o jej potrzebach. Że on, jako Anglik, odbywał podróż naokoło świata z torbą w ręku, z tego nie wynikało jeszcze, aby kobieta mogła również podróżować w podobnych warunkach. Należało zaopatrzyć ją w niezbędną w drodze odzież i drobiazgi. Pan Fogg wywiązywał się z tego zadania z właściwym sobie spokojem i na wszelkie wyrazy podziękowania ze strony młodej wdowy odpowiadał niezmiennie:
— Robię to we własnym interesie, to leży w moich planach.
Załatwiwszy zakupy, pan Fogg i młoda kobieta wrócili do hotelu. Tam przy ogólnym wspaniale zastawionym stole zjedli obiad, po czym młoda wdowa udała się do swego pokoju.
Szanowny dżentelmen spędził cały wieczór na czytaniu „Timesa” i „London News”. Gdyby pan Fogg posiadał zdolność dziwienia się, musiałaby go zastanowić tak długa nieobecność Obieżyświata. Ale wiedząc, że statek z Jokohamy nie wypływa z Hongkongu przed jutrem, nie myślał o tym więcej. Nazajutrz Obieżyświat nie zjawił się na odgłos dzwonka.
Co pomyślał poważny dżentelmen, dowiedziawszy się, że Obieżyświat nie wrócił wcale do hotelu, nikt nie mógłby powiedzieć. Wziąwszy jak najspokojniej do rąk worek podróżny, uprzedził panią Aoudę i posłał po lektykę.