Jak na początek była to wyśmienita próba. Obecni nie mogli powstrzymać się od pochlebnego szeptu.

Teraz z kolei miał grać Ursiclos. Miał mniej szczęścia. Skutkiem niezręczności czy też pecha musiał uderzać kilka razy, zanim kula potoczyła się i przemknęła pod pierwszą bramką, drugą całkiem ominęła.

— Prawdopodobnie — odezwał się do miss Campbell — kula ta nie jest odpowiednio skalibrowana. Ponieważ, aby kula należycie się toczyła, potrzeba koniecznie, aby siła ciężkości koncentrowała się w samym środku.

— No, na ciebie kolej, wuju Sibie — wyrzekła miss Campbell, nie słuchając wcale rozprawy naukowej swego towarzysza.

Brat Sib był godnym towarzyszem brata Sama. Jego kula przeszła pod dwoma bramkami i zatrzymała się przy kuli Arystobula Ursiclosa, co pomogło w przeprowadzeniu jej przez trzecią bramkę.

Na koniec miss Campbell rozpoczęła grę zieloną kulą i dość zręcznie zdołała ją przeprowadzić pod dwiema pierwszymi bramkami.

Partia zatem rozpoczęła się od warunków bardzo sprzyjających braciom Melvill, którzy zbijali kule swoich przeciwników. Cóż to była za zawzięta walka.

Bracia porozumiewali się na migi, nie potrzebując wcale mówić, ostatecznie zaś posunęli się znacznie dalej od swoich przeciwników, co nadzwyczaj ucieszyło miss Campbell, a zasmuciło jej towarzysza Arystobula Ursiclosa.

Miss Campbell widząc wreszcie, że pozostała bardzo daleko w tyle, zaczęła grać uważniej i bardziej na serio i okazała dużo więcej zręczności od swego pomocnika, jakkolwiek ten uczenie rozprawiał o każdym nowym rzucie.

— Kąt padania jest zawsze równy kątowi odbicia i to powinno pani wskazać kierunek, w jakim potoczy się kula po dokonanym uderzeniu. Należy zatem korzystać...