— Ale do czego prowadzi ta mania? Zdaje mi się, że czasy niszczycieli posągów już dawno przeminęły.

— Nie jestem wcale ikonoklastą — odparł zarozumiale Arystobul Ursiclos — ale geologiem i jako taki pragnę zbadać naturę tego kamienia.

Ostatnie uderzenie młotem zakończyło rozmowę, bowiem wielki złom granitu potoczył się pod stopy rozmawiających.

Arystobul podniósł go, a uzbrojony w szkło powiększające zaczął mu się bacznie przypatrywać.

— Właśnie tak myślałem — rzekł. — Oto czerwony granit, nadzwyczaj zwarty, nadzwyczaj silny i z ziarnistym przełomem, jaki najczęściej znajduje się na Nuns’ Island, zupełnie podobny do granitu używanego do budowy w dwunastym wieku. To właśnie z niego zbudowana została katedra na Ionie.

Arystobul Ursiclos prawił bardzo pompatycznie, tak że wkrótce zbliżyli się do niego i bracia Melvill, pragnąc skorzystać z wykładów geologicznych.

Miss Campbell natomiast powróciła do pracującego malarza i po ukończeniu przez niego szkicu wszyscy zwrócili się do dziedzińca otaczającego dokoła gmach katedry.

Budowla ta była podwójna, złożona z dwóch połączonych ze sobą świątyń, której ściany mocne jak mury fortecy i pilastry potężne jak złomy skał opierały się dzielnie zmianom meteorologicznym tutejszego klimatu.

Przez jakiś czas zwiedzający przechadzali się po pierwszej świątyni, romańskiej z kształtu łuków sklepienia i krzywizny arkad, potem przeszli do drugiej, zbudowanej w stylu gotyckim w XII wieku, tworzącej nawę i przedsień pierwszej.

Tym sposobem spacerowali po ruinach, badając każdą co do jej wiekowego pochodzenia, przebywali dalsze rozwaliny złożone z płyt kamiennych, wszystko to nacechowane odległą starożytnością.