— Bo tu jest cera i mnie drapie.

— Taka malutka cera? Zosiu! Wczoraj na pończoszkach miałaś większą i nie drapała.

— A ta mnie drapie. Nie chcę! — upiera się panna Krzywinosek i zaczyna śmiesznie wykręcać nosem.

Zupełnie jakby jej muszka chodziła pod nosem i łaskotała łapkami. Strasznie te miny cieszą Cudaczka-Wyśmiewaczka. Zaśmiewa się w głos i namawia dziewczynkę do coraz nowych grymasów.

— Chyba wrócimy do domu, bo co dzień jesteś grymaśniejsza — mówi mama. — Wstyd mi robisz na cały pensjonat.

A Krzywinosek swoje:

— Nie chcę tej sukienki! Chcę niebieską.

— Niebieska brudna — tłumaczy cierpliwie mama.

— To chcę tamtą w kwiatki.

— Tamta za lekka. Dziś bardzo chłodny wiatr.