szalik trawy, ten dom, to drzewo
ukrytych wiadomości, to oko niewdzięcznej
ulicy, ten dom, który stracił zaufanie
do okien, ten dom milczący nocą, ale
także i w dzień niezbyt rozmowny, ten dom
pierzchający przed chłopcem w dżinsach,
ten dom, pracujący od świtu na kawałek
chleba, ten dom, ta młodość, która już
wie, ta pora roku, to drażniące powietrze,
ten dom już zamieszkał we mnie na stałe.