Może kto z panów wie, czego chciałem?”

Błąka się, krąży, jest coraz później,

Aż do kowala3 trafił, do kuźni4.

Ten chciał go podkuć, więc oprzytomniał,

Przypomniał sobie to, co zapomniał!

Kowal go zbadał, miechem5 podmuchał,

Zajrzał do gardła, zajrzał do ucha,

Potem opukał młotem kowalskim

I mówi: „Wiem już, panie Trąbalski!

Co dzień na głowę wody kubełek