Zawsze narzeka; nie wiem co siedzi w tej głowie!

Bóg dał piękny majątek, honory i zdrowie,

A zawsze nieszczęśliwa, we dnie spać się kładzie,

A całą noc się tłucze w dzikiej promenadzie;

Płacze, patrzy na miesiąc7, gada do obłoków,

Wzywa jakichściś cieniów, jakichściś wyroków.

Starosta się z nią żeniąc musiał być szalony,

Ach co to za różnica od nieboszczki żony!

Już teraz takich nie ma: to to pani rzadka,

Co to za gospodyni, jaka dobra matka!