Na takich koniach, ot tak prawie małe dzieci.

Pamiętam dnia jednego, śmiech mię bierze pusty,

Angielczyk53 jeden z małą peruczką i tłusty,

Przegrał niezmierny zakład, w zapalczywym gniewie,

Chciał koniowi w łeb strzelić: przypadam szczęśliwie,

Daję sto funtów: i tak od śmierci niebogę,

Uwalniam biedną klaczkę, gniadą białonogę.

Potem fraszek kupiwszy moc na darowizny,

Powróciłem nareszcie do matki ojczyzny.

Kiedym ja się tak bawił, pan sławą okryty,