Stało się; już tylko raz jeden pragnę o tym z tobą pomówić.

List CXXXII

Jedenasta, poniedziałek wieczór, sierpień 1775

Głowa jest zawsze ofiarą omamień serca. Jakie to prawdziwe, jakie słuszne, kiedy się ma do czynienia z człowiekiem najbardziej słabym, łatwym, najbardziej podatnym dla wrażeń. Oto co mówiło mi doświadczenie, podczas gdy serce zadawało mu kłam po cichu; powiadało: wróci; i wszystko co jest we mnie zdolnego do uczucia, powtarzało: ujrzę go znowu.

Och, drogi mój, nie wart jesteś w istocie tego, co wycierpiałam; nie wart jesteś walk, które się toczą we mnie; nie wart jesteś poświęcenia, które ci uczyniłam, nie tylko z życia, ale ze śmierci; nie wart jesteś przede wszystkim zamętu, kłopotów, trudności, jakie moje uczucie dla ciebie wprowadza w najbardziej krytyczną sytuację mego życia. Och! to uczucie, ta fatalność przyjdą jeszcze do głosu i jakie bądź powzięłabym postanowienie, pociągnie ono za sobą żal i wyrzuty. Mój Boże, życie mnie nuży, zbyt było wypełnione! Natura stworzyła mnie do ustroni i spokoju, a byłam pastwą wszystkich namiętności i poznałam wszystkie ich nieszczęścia. Och! gdybym nie była kochała pana de Mora, ileż złego mogłabym powiedzieć o życiu! Drogi mój, chciałam ci tylko rzec słówko, a mimo woli dusza moja wylewa się i spieszy szukać twojej; przyzwyczajenie do tego, aby być kochaną sprowadza mnie jeszcze na manowce; obracam się ku tobie, a to nie on. Och, nie! to nie on: on nie czekał na mnie; ledwie mogłam nadążyć z mym uczuciem; Boże, co za wspomnienia! Gaszą mnie i przepełniają smutkiem.

Czy zechcesz zjawić się na wystawie obrazów jutro o kwadrans na drugą? Nie mam zamiaru podrażnić twego honoru, mówiąc, że ty jeden nie stawisz się punktualnie. Cóż za szaleństwo wiązać się na obiad do hrabiny de Crillon na środę raczej niż do pani Geoffrin!

Mój drogi, mimo że ganisz wszystko, co mnie się podoba, co lubię, powiedz mi, czy ten zwrot nie wydaje ci się uroczy: ktoś, pytając mnie o nowiny o panu de Saint-Chamans, powiedział: Wie pani, jak bardzo go kocham, twoim i moim sercem. To ładniej powiedziane niż owo sławne zdanie pani de Sevigné o piersiach córki.

Należy mi się sześć listów, licząc z tym; muszę mieć wszystkie sześć, jeżeli chcesz mieć jutro ode mnie bodaj cztery słowa. Spieszę powtórzyć ci dwa, które słyszysz nazbyt często; k..... c....., ale mniej, tak, mniej, mam tego pewny dowód.

Lubimy zawsze tych, którzy nas podziwiają, etc.

Mam dzisiaj, jak widzisz, rozum i dowcip, bo pożyczam go od La Rochefoucaulda; tak, lubisz pana d’Angiviller, ale powinien byś mu powiedzieć, aby zamknął buzię pani de Marchais98, kiedy mówi, że pierwsze dwa akty Hetmana to czystej krwi machiawelizm: że rola samego hetmana jest fatalna, rola zaś Adelaidy śmieszna, ponieważ w osiemnastym roku kobieta nie może być tak kuta w polityce, obowiązkach, prawach etc. etc.