Lecz wróćmy lepiej nad kureń stepowy.

Potem na konia wskoczył Sawa rzesko,

Rycerskie bardzo zamyślając czyny...

A był pod nieba otchłanią niebieską

Jako archanioł Michał, Ukrainy

Patron — choć młody — z powagą królewską

Przemówił do tej kozackiej starszyny

Tak dobrze, że miał echo w setnych głosach

I widział w szablach step — jak w złotych kłosach...

O matko Polsko, jak dawno nie grzmiało