Wpół obnażony, może na pół senny,

Po jakiej rzezi widzianej lub bitwie

Zasnął — a jego duch tylko promienny

Wyszedł i w słońcu złotem szedł po Litwie

Przez czarne, smutne lasy, do Gehenny250

Wędrując może — lecz to, co go niosło,

Słońce, stanęło przy wierzbie i rosło.

A ksiądz znalazłszy pod nogami ziemię,

Na kolana się rzucił na konwalii,

Tak, że pokazał już nie twarz, lecz ciemię,