Co pod nogami Matek Boskich miga,

I był od swojej złoto-jasnej ściany

Wzięty, weselszy już, bo wysłuchany.

Nazajutrz słońce, strzałą brylantową

Zajrzawszy w celę cichą Karmelity,

Obudziło go z bardzo ciężką głową,

A był na kwaśne jabłko cały zbity

I pokapany nie berberysową

Jagodą, ale własną krwią okryty,

I dyscypliny także znalezione