Przy nim — leżały mokre i czerwone.
I zdało mu się, że śpiąc chodził lasem,
A nic nie wiedział, że chodził istotnie
W koronie złotej, z wielkim tęczy pasem.
Wreszcie zapomniał. — Jakiś pan tnie-po-tnie
Do jego celi cichej wszedł z hałasem
I z wódką — było na dworze wilgotnie;
Ksiądz się nie bronił, łyknął gorzałczyny
I ten sen w duchów uleciał krainy.
Lecz skutek? — skutek, jak się to pokaże,