W bławatkach był blask od czarnych warkoczy,

Które przechodząc z jaśni do ciemnoty,

Brały blask dziwny — rubinowo-złoty...

Twarz także była tej przecudnej bieli,

Co od błękitu także coś pożycza;

Pod pachą byli skrzydlaci anieli,

A co dziwniejsza, szata tajemnicza

Z aniołów tkana — a na karabeli

Trzymała stopy ta postać dziewicza —

Stopki tak małe, że z tamtego świata