A potem płakać zaczęła w tym grobie.
I wnet ta jasność przecudowna pękła
I znikła sennej podobna osobie.
Ciemność dzieweczkę klęczącą przelękła,
Nie prędko światło ujrzała przy sobie —
Był to kagańczyk, który tam szczęśliwie
Płonął w żelaznej czarce — knot w oliwie.
Wziąwszy więc lampę, wyszła; księżyc w górze
Świecił, lecz zdało się małej dziewczynce,
Że księżyc ćmiły fijołki i róże,