Aby nie upaść na świat, co był skałą,

Węży królestwem i bezładem ciosów,

Gdzie od świstania wielkich gadzin grzmiało,

Wystawcie sobie, że nad tym odłogiem

Te duszki drżące dwie idą — za Bogiem...

A obaczycie moją smętną parę

Po skałach wianą wietrznemi poloty.

Wszystko lub białe jak kość, albo szare;

Z daleka wiszą czarne wielkie groty,

Gdzie pastuch Tatar śpiewa pieśni stare,