I trzody beczą, i na księżyc złoty

Szczekają głucho psy, — potoków fale

Huczą — i płaczą w dolinach szakale,

Jak zarzynane dzieci przez Heroda,

Szakale płaczą — a psom jak na sprzeczkę.

Beniowski zbiega z gór, jak srebrna woda,

Na ręce już wziął zmęczoną dzieweczkę;

Czasem mu powój kwietny ręce poda,

Czasem i ona pomoże troszeczkę,

Oczkami skalne przeszywszy obłędy