Samego ciebie do walki przymuszę;

Chociaż bezbronny... zwalę i uduszę!...”

To mówiąc, stanął w szermierza postawie;

A drugi... nie rzekł nic, ani się ruszył,

I nie wydawał się wcale w obawie,

Choć go Beniowski mową już ogłuszył.

Więc rycerz znowu: „Strojnyś jest, jak pawie!

Aleś tu próżno w ogon się napuszył.

Jak mi Bóg miły, jak słońce na niebie,

Walcz — bo sam pierwszy porwę się na ciebie!”