Beniowski widząc, że już w pogotowiu,

Rzekł, obróciwszy się do Tatarzyna,

Który go przywiódł, a był w złotogłowiu

Strojny jako gil, a wiotki jak trzcina:

— „Bądźże mi, jasny panie, w dobrym zdrowiu!

Szlachecka dusza łask nie zapomina;

Tyś mi tak serce swą dobrocią spętał,

Że póki będę żył — będę pamiętał”. —

Nic nie rzekł Tatar; z głową pochyloną

Stał albo w błękit ku Polsce spozierał...