Postawić sobie w straż u śpiącej głowy,

A ja oblany krwią krzyż Chrystusowy.

„Ale tak nie jest! odbiegł nas, jak trądem

Okrytych, widząc, że Chan patrzy krzywo.

Sumnienie własne niech mu będzie sądem;

Nie będę o nim gadał — bo to dziwo,

Że Tatar zdradził. Niechże się z wielbłądem

Błąka po stepach i ma starość siwą.

Lecz kiedyś, kiedyś... oj! westchnie on z cicha

Do litewskiego stołu — i kielicha!...”