Lecz starzec zamilkł... i ta śmierć, co kosi,

Ścięła go; ale zjeżone na głowie

Włosy — powieki, które się otwarły,

Świadczą, że na coś się patrzał — umarły.

Nazajutrz piątek był — szare kolumny

Żebractwa snuły się po zwykłe grosze;

W dziedzińcu starca włożono do trumny,

Trumnę na czarne postawiono nosze.

Pan Suchodolski sam — choć starzec dumny,

Czarny wdział żupan i czarną wołoszę349...