A waryjował z wdziękiem i powagą.

Przypomniał sobie stare pasieczniki,

Co przy dębowych lasach na lewadach

Jak pszczół pasterze siedzą, i kwiat dziki

Znają i znani są w całych gromadach

Jako lekarze, albo czarowniki,

Dobrzy i bardzo potrzebni w osadach.

Takim się właśnie Beniowskiemu zdawał

Ów dziad stepowy, waryjata kawał,

Śledziennik, żółcią złoty, krwią nalany