Gałązki lejąc w dół, jak z ognia struny.

„A duch wychodził z jednego krawędzią

I miał otwarte usta, pełne blasku...

Takiego jeszcze ja nie znał narzędzia,

Ani na żadnym go widział obrazku.

Widział ja lirę zmienioną w łabędzia,

Widział ja w cerkwi, przy piorunnym trzasku,

Grający organ na pół roztrzaskany;

Ale tej brzozy sen, o tobie grany,

„Straszniejszy, niż to cerkiewne śród burzy