„Oddzieliłem się nieco od gromady,

Wtem drogę Kozak mi zaszedł ogromny,

W słowach nadzwyczaj dziwny, nieprzytomny,

Ubrany dosyć nędznie, bardzo blady;

Ten mnie zapytał: „Skąd wracają dziady?

Gdzie pochowano starego lirnika?”

Potem sam cicho szedł do mogilnika,

Ja za nim, dziwną ciekawością zdjęty,

Strach nawet jakiś czując niepojęty.

„Za płotem skryty i poza różaną