Po jasnych polskich polach latającą,

Dębowych ciemnych lasów oboźnicę,

Chmurę, w której się blaski mieczów mącą,

Tak, że ją bierze chłop za błyskawicę,

A w nocy widząc, za chmurę idącą,

Co wszystkie niebios zabrała księżyce,

Zwinęła w jeden kłąb i mgławo płonie,

Miesiące w srebrne zamieniając konie...

Gdy marzył, mówię, że taką wiatrówkę

Z szarych złodziei i cichą harmatę