„Gdzież to hrabianka błądzi?” — „Ja nie błądzę,

Rzekła, lecz przyszłam ci mój próg domowy

Pokazać palcem, byś szedł precz z dziedzińca

Do twego króla pana — bez gościńca!”

Branecki zaśmiał się: — „Hrabianko moja,

Dali-Bóg, gdyby spokojniejszą chwilą,

Przylgnąłbym tutaj, jak pasterz u zdroja,

I pasł twe trzody. Teraz wdzięków tylą

Strwożony więcej, niż napadem zbója,

Drzę.” — Tutaj ujrzał, że się drzewa chylą,