Odszedł — białego konia rozkulbaczył78,

Łzy strąca z oczu i klnie. — A tymczasem

Potocki wielką gotuje wyprawę

Na hajdamaków79, co pod bliskim lasem

Obozy swoje rozłożyli krwawe.

Z ranną mgłą myśli napaść i z hałasem,

Jak wrony, kiedy lecąc czynią wrzawę.

Ledwo na zamek spadły mgły wieczora,

Zaczął czarować kule Wernyhora80.

Zamek zabłysnął we środku czerwono