Zakrwawionego pełna w sobie Boga...

Szlachta na szablach swych oparta słucha,

Kozactwo czasem odwrzaśnie, aż trwoga

Pada na pany, co przy stole siedzą

I smaczno chłodnik zabielany jedzą,

Jak Leonidas — co czarną polewkę

Jadł w Termopilach82. To mi porównanie

Przerwało nagle moją dziką śpiewkę,

I żmudne ludzkiej gliny pozłacanie;

Żupan tych ludzi musiał mieć podszewkę,