Tak wyciągnąwszy blisko wina kwartę193,

Zmarszczył i czoło rozjaśnił wytarte.

I rozjaśniony znów do zamku pana:

„Starosto, zezwól na szczęśliwość naszą.”

Tak mówiąc, teścia przyszłego kolana

Ścisnął pod stołem i oczy, co straszą

Chłopów jak oczy czerwone szatana,

Uczynił cukrem i ponętą ptaszą —

A miał na oczach swoich jak jastrząbek,

Z powiek wilgotno czerwonych obrąbek.