Całą oślepił. — Nim oddech utracę

W tej strofie, powiem, że ujrzała racę.

Była to owa raca, nakazana

Przez księdza Marka na znak panu Sawie...

Pod biedną panną zadrżały kolana

Z trwogi — wąż leciał, paląc się jaskrawie,

I syczał, i tak jak oko szatana

Spojrzał z błękitu: i tak jako pawie

Piór płomienistych zaokrąglił końce,

I zatrzymany w niebie, trwał jak słońce.