Zadyszała się — różowa wpadła

W bramę i wkoło spojrzała, i zbladła.

Przy bramie stali obcy ludzie, mnodzy,

Różnego stroju, wąsaci i zbrojni. —

Widać, że byli trzymani na wodzy,

Bo ujrzeli ją i stali spokojni.

Byli to wszystko szlachcice ubodzy,

Patriotyczni bardzo, bogobojni,

Na pierwszy ogień szli, stali przy bramach,

Choć zimno, rzadko który w lisich błamach230.