Nie zapytała ich o nic, nie śmiała
O nic zapytać panna starościanka,
Ale spojrzawszy na nich już nie drżała,
Już wyglądając dumnie jak Rzymianka
Wyprostowana, sroga, trochę biała,
A okiem paląc jak Transteweranka231,
Biegła, jak wicher szła przez korytarze,
O swego ojca twarz patrząca w twarze.
Jako Elektra232 weszła; elektrycznie
Cała się wstrzęsła233, widząc ojca w tłumie,