Podczas tej mowy pan Starosta w czoło

Księdza jasnemi patrzał się oczyma;

Nagle jak człowiek, gdy ujrzy, że gołą

Zbójca siekierę nad głową zatrzyma...

Zadrżał. — A wtem pan Sawa wszedł wesoło,

Sawa, ogromny skarb dla pisoryma,

Pół Kozak, a pół szlachcic — ten donosił,

Że całą groblę starosty krwią zrosił.

I widać było to na nim; wszedł z brzękiem,

Hucznie, lecz spojrzał i zmięszał się cały,