Wlazłem jak w błoto w tę myśl pospolitą.

Był czas, żem lękał się pospolitości,

Jako święconej duch się lęka wody;

Lecz teraz często schodzę z wysokości,

Dla własnej sławy, pokoju, wygody;

Krytykom jak psom rzucam kilka kości,

Gryzą, lecz przyjdzie czas, że te Herody,

Przez których teraz moje dzieci265 giną,

Będę gdzieś w piekle gryzł jak Ugolino266.

Tymczasem wracam do powieści. — Ranek