Z wieńcem różanych lamp na jasnej skroni,
Jako Dyjanna35 o poranku biała,
Na staw z różanej tęczy wyzierała...
Słowem — było to istne głupstwa wzgórze,
Zwierciadło czyste cnego antenata36;
Na którym meszty37 świeciły papuże38,
Rzymska, purpurą bramowana szata,
Przy ucztach często na łysinie — róże,
A w ręku czara ze śmiercią Sokrata39,
Tak dobrze, wiernie wykowana40 rylcem —