Że kto pił, zdał się mędrcem — nie opilcem.

Z tego wszystkiego Pan Kazimierz śmiał się.

Lecz zakochany w cudownej Anieli,

Wyjawić szczerze swoich myśli bał się;

Polubił nawet te posągi w bieli,

Te groty od lamp różane — i stał się

Nabożnym bardzo w każdej skalnej celi;

W każdej albowiem była jego droga41,

I w każdej po niej została część Boga. —

Woń jakaś, jakiś duch nieprzenikliwy,