Próchno świeciło się w dębie — jak oczy.

Na drzewo spadły dwa ptaszki Wenery316.

Beniowski w galop szedł za lotem ptaków;

Albowiem ujrzał dwa ruskie giwery,

I sześć pod dębem kozackich kołpaków317...

Którzy tam pewnie jako marodery318

Szukali w drzewie skarbów lub Polaków...

I nie znalazłszy w nim nic — dla igraszki

Chcieli zapalić dąb i upiec ptaszki.

Znieśli już bowiem wkoło suchych liści