Muzy żałosne łzy nademną ronią,

Bo Muzy wiedzą, jakie do łez prawo

Ma wieszcz, piszący poemat oktawą).

Mówiła, jak dwa gołębie siostrzane

Przyprowadziły ze stepów obrońcę...

Mówiąc, płakała — na usta różane

Kapiąc padało kropelkami słońce...

Pan Zbigniew patrzał zaś w stronę, na ścianę,

Ksiądz w ziemię, Sawa łamał ostróg końce.

Widząc, że sądzić są gotowi krzywo,